Menu główne

Wspomnienia byłych dyrektorów LO o naszej szkole

Prof. dr hab. Andrzej Czarnik- dyrektor szkoły w latach 1961 - 1964
 
         W końcu sierpnia 1956 roku rozpoczynała się moja pierwsza, samodzielna- i jak się później okazało- najważniejsza życiowa przygoda. Z niewielką torbą podręcznego bagażu wyruszyłem do leżącego nad środkową Parsętą pomorskiego powiatowego Białogardu, by w tamtejszym liceum podjąć swoją pierwszą pracę nauczycielską.
 

            W gabinecie dyrektora liceum, doświadczonego pedagoga i sprawnego administratora, Jana Jurkowskiego zostałem przyjęty życzliwie. Siedziba szkoły mieściła się w starym gmachu niemieckiego gimnazjum miejskiego (oddanym do użytku w 1873 roku) przy ulicy Grunwaldzkiej, z fasadą skierowaną na niewielki park. Uruchamiali ją we wrześniu 1945 roku jako Państwowe Gimnazjum i Liceum pierwszy dyrektor, Władysław Vitek (1945 – 1953) i nauczyciele: Zofia Krzemieniowa, Wanda Majewska, Anna i Zofia Mordyńskie oraz Antoni Jaciubek. W roku 1948 w miejsce czteroletniego gimnazjum i dwuletniego liceum utworzono czteroletnie liceum ogólnokształcące. W roku, w którym podejmowałem w nim pracę była to niewielka szkoła dwuciągowa (podwójne klasy VIII – IX) z 240 uczniami. Liczba klas i uczniów stopniowo rosła tak, że w roku 1963, kiedy opuszczałem Białogard szkoła osiągnęła trzy pełne ciągi z 440 uczniami. Przepełnione były zwłaszcza klasy młodsze, w których liczba uczniów znacznie przekraczała czterdzieści.

            Równolegle ze zwiększającą się liczbą uczniów wzrosła kadra dydaktyczna - z sześciu nauczycieli w roku 1945/46 do szesnastu w roku 1962/63, ich pracą kierowali dyrektorzy Jan Jurkowski (1953 – 1959) i Feliks Szudziński (1959 – 1961). Z dniem 1 września 1961 roku, całkiem nieoczekiwanie, przejąłem mając dwadzieścia pięć lat, obowiązki kierowania szkołą. Byłem wówczas najmłodszym w Polsce dyrektorem liceum. Wypełnianie nowych zadań ułatwił mi miesięczny kurs dla dyrektorów liceów ogólnokształcących.

                  Wielu moich kolegów – nauczycieli, czyli jak do nas mówiono profesorów, zaangażowanych było w sprawy szkolne, nie szczędząc swojego czasu po odbyciu godzin dydaktycznych. Wspominam ich z nostalgią, gdyż przypominają mi najlepsze lata młodości. Bliskie mi z racji zainteresowań humanistycznych polonistki: Wandę Srokową, Krystynę Ucińską i lingwistów: Marię Kaczmarską, Bernarda Miszewskiego. Naszą weterankę, rusycystkę Zofię Wojtkiewicz, cieszącą się sympatią nauczycieli i młodzieży, zawsze gotową do niesienia pomocy czy choćby udzielenia dobrej rady. Wprowadzającego mnie w życie szkolne historyka Leona Nawrockiego i jego żonę chemiczkę Teresę. Matematyków: oryginała z błyskiem niepokoju w oczach Tadeusza Szczeklika i niekiedy ostrą ponad miarę, wymagającą i dzięki temu  skuteczną Walerię Trośko. Pogodną i pracowitą nauczycielkę biologii Teodorę Roślik, zrównoważonego, doświadczonego biologa Juliana Andrusiwa, który w szkole uczył fizyki. Mego bliskiego, starszego kolegę z internatowych lat, geografa Jana Lenza. Zawsze aktywnych nauczycieli wychowania fizycznego Stanisława Junikiewicza i  Henryka Młynarczyka, który był świetnym pedagogiem i twórcą wielu sukcesów sportowych młodzieży. I tych młodych zdolnych, podejmujących pracę w liceum pod koniec mojego pobytu w Białogardzie: chemika Bogusława Nowaka i geografa Andrzeja Popinigisa.

                 Po półwieczu w pamięci pozostało tylko niewielu uczniów z tamtych czasów. Jolanta Bohdal, która po skończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie stała się popularną w kraju aktorką. Znany na Pomorzy Czesław Kuriata. Popularny redaktor koszalińskiego radia Janusz Sternowski. Absolwenci liceum, później pracownicy :Henryk  Młynarczyk i Wanda Srokowa. Z pochodzenia Estończycy, zdolni bracia  Jan i Jerzy Toke. I tacy uzdolnienie, aktywni uczniowie jak: Krystyna Drachal, Lech Górecki, Emilia Bajer, Julian Gryczyński, Marian Hornung, Leokadia Jasiukiewicz, Edward Murawiejko, Janusz Olejniczak, Ryszard Orzechowski, Mieczysław Skrzyniarz, Krystyna Stemporowska, Lena Warzybok, Helena Wencelis, Elżbieta Zadroga, córka długoletniego, wielce aktywnego przewodniczącego Komitetu Rodzicielskiego, Jana Zadrogi.

            Po latach w gronie znanych absolwentów, znalazł się Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski (rocznik 73), który, jak sam powiedział w wywiadzie dla miesięcznika „Sukces” (maj 1995) „chodził do dobrego liceum ogólnokształcącego... i miał bardzo dobrych nauczycieli”.

            Do Białogardu przybyłem w okresie, kiedy kraj ogarnięty był burzliwymi dyskusjami na temat funkcjonowania partii i państwa, gospodarki i perspektyw rozwojowych Polski. Ta gorąca jesień, choć nie oznaczała rezygnacji z „budowy podstaw socjalizmu” w Polsce, wprowadzała jednak znaczne zmiany w stosunkach politycznych i ekonomicznych. Na moich oczach przemiany październikowe wpływały na zmianę klimatu w liceum. Profesorowie i uczniowie, poddawani przez lata naciskowi ideologicznemu, oddychali teraz swobodniej, odrzucając atmosferę podwójnego życia. Dla wielu z nich, także dla mnie, był to okres burzy i naporu, wypełniony pytaniami i dyskusją o najważniejszych problemach historii i współczesności kraju. Także podczas moich lekcji wychowawczych, historii i przysposobienia wojskowego gorąco dyskutowano. Dostrzegałem niekiedy, że dźwięk dzwonka kończącego lekcje przyjmowany był przez uczniów z żalem.

           Przemiany te miały także istotne znaczenie dla pracy w szkole, gdyż pozwalały przynajmniej częściowo odkłamywać dotychczasowe treści programowe, poważne trudności sprawiał brak podręczników. Historii powszechnej uczyliśmy opierając się na schematycznych podręcznikach radzieckich Jefimowa (do 1870 r.) i Gałkina (po 1870 r), które preferowały głównie historię Rosji. Najgorsze było to, że nie mieliśmy dobrego podręcznika do historii Polski. Napisany przez dwie autorki – Missalową i Michnik-  podręcznik, niby do czwartej klasy szkoły podstawowej, w istocie służył na wszystkich szczeblach, aż do uniwersyteckiego włącznie. Właściwie był to podręcznik przedstawiający w krzywym zwierciadle historię światowego i polskiego ruchu robotniczego. W tej sytuacji sięgałem do przedwojennych podręczników: mocno już przestarzałego Zarysu historii Polski profesora Anatola Lewickiego i nowszej książki profesora Czesława Nanke.

            Jako początkujący dyrektor nawiązałem, aby upowszechnić kulturę muzyczną wśród uczniów, kontakt z Koszalińską Orkiestrą Symfoniczną. Rodziła się ona w bólach pięć lat wcześniej (pierwszy koncert w maju 1956 r.), przy braku pieniędzy, muzyków, instrumentów i pomieszczeń. Stopniowo jednak pod batutą kolejnych dyrygentów i dyrektorów: Franciszka Muchy, Antoniego Kunickiego i Mariana Lewandowskiego.  Włączyłem moje liceum do odbywających się co miesiąc symfonicznych koncertów szkolnych z konferansjerem i solistami, na których prezentowano wybrane utwory muzyki poważnej. Ze wzruszeniem słuchaliśmy wschodzącej gwiazdy polskiej piosenki, Ireny Santor, z jej znanym już wówczas przebojem Walc Embarras.

            Ostatnim akordem mojego pobytu w Białogardzie była uroczystość nadania imienia i wręczenia sztandaru szkole. Jako historyk-regionalista zaproponowałem na patrona szkoły najwybitniejszego księcia zachodniopomorskiego Bogusława X (1474 – 1523). Ten popularny w regionie władca odegrał ważną rolę w przekształcaniu Księstwa Pomorskiego w państwo nowoczesne. Wiele reform w czasie jego panowania zmieniło Pomorze w zwarty organizm ustrojowy, związany z władzą centralną, mającą ustabilizowane dochody. Zjednoczenie całości Księstwa przez tego władcę, jego zasługi w polityce wewnętrznej i zagranicznej stały się dla wielu kronikarzy i historyków wystarczającym uzasadnieniem do nazwania go „wielkim” . W akcji informacyjnej o patronie szkoły przesadnie akcentowaliśmy jego rzekomy zapał do trwałego zjednoczenia Pomorza z Polską, choć w istocie były to tylko poczynania o charakterze taktycznym.

                W dniu 2 marca 1963 roku Kurator Okręgu Szkolnego Koszalińskiego, Alfons Prondziński, nadał liceum imię Bogusława X w sali teatralnej Powiatowego Domu Kultury. Z rąk przewodniczącego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Białogardzie Zbigniewa Stroińskiego otrzymałem ufundowany przez społeczeństwo piękny sztandar z godłem państwowym i herbem miasta. Wygłosiłem przy tej okazji swoje ostatnie w Białogardzie oficjalne exposeé na temat siedemnastoletniej wówczas historii liceum, jego tradycji i dalszych zamierzeń. Uroczystość zamykał koncert Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej pod batutą Zbigniewa Bytnara. Wieczorem odbył się w auli liceum wielki bal maskowy dla młodzieży. 1 kwietnia 1964 roku  zostałem powołany na stanowisko starszego wizytatora w Dziale Szkolnictwa Ogólnokształcącego Kuratorium Okręgu Szkolnego Koszalińskiego w Koszalinie. Zamknąłem ważny etap swojego życia.

Aktualności

Kontakt

  • Liceum Ogólnokształcące im. Bogusława X w Białogardzie
    ul. Grunwaldzka 46
    78-200 Białogard
  • stacjonarny: 94 312-23-31
    komórkowy: 519 849 355

Galeria zdjęć